Akcja młodzież trwa

W tym roku Klimontów stał się centrum życia młodzieżowego w diecezji. W spotkania młodych Diecezji Sandomierskiej wzięło udział ponad półtora tysiąca osób. Hasłem tegorocznego święta młodych były słowa hymnu Magnificat: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”.

Diecezjalne Dni Młodzieży odbywały się w dniach 7-9 czerwca i ich tegoroczny przebieg był nietypowy ponieważ dwa pierwsze dni miały miejsce w Klimontowie, natomiast zwieńuczenie dokonało się w Sandomierzu i połączone było z obchodami 20. rocznicy pobytu św. Jana Pawła II w Sandomierzu.

Piątkowy rozruch

W godzinach popołudniowych młodzież przybywała do punktów rejestracyjnych w parafiach dekanatu Klimontów. Każdy otrzymał przydział noclegowy, „niezbędnik” i potrzebne informacje. Następnie młodzi goście udawali się na kwatery do rodzin w parafii. Wszędzie widać było charakterystycznie ubranych wolontariuszy z parafii, a nad bezpieczeństwem i porządkiem czuwali druhowie strażacy.

Po powitaniu w parafiach młodzi zostali dowiezieni do Klimontowa, gdzie na placu przy byłym klasztorze dominikańskim zawiązali wspólnotę. Spotkanie animował zespół „Full Power Spirit”. Był to nie tylko koncert, ale czas świadectwa młodych muzyków. Następnie odbywała się „Strefa Mocy”, którą poprowadził Witek Wilk. Młodzi bardzo entuzjastycznie włączali się w śpiewy i modlitwy.

Na zakończenie pierwszego dnia pobytu młodych opiece Matki Najświętszej zawierzył bp Krzysztof Nitkiewicz. Po udzieleniu błogosławieństwa zaśpiewał z zebranymi pieśń maryjną „Panience na dobranoc”.

Sobota pełna mocy

Sobota to drugi dzień święta młodych naszej diecezji. Spotkania nadal trwały w Klimontowie. W godzinach przedpołudniowych organizatorzy Dni Młodzieży przygotowali dla młodych blok konferencyjny prowadzony przez Witka Wilka. Prelegent nie tylko tłumaczył Ewangelię, ale przede wszystkim dzielił się świadectwem swojego życia. Zachęcał również przybyłych, aby skorzystali z sakramentu pokuty i pojednania wskazując na fakt, że spowiedź jest wspaniałą okazją by zbliżyć się do Pana Boga i zanurzyć się w Jego miłosierdziu. Przed Mszą św. była również okazja, aby skorzystać z posługi kapłanów w konfesjonale.

W samo południe w kościele parafialnym w Klimontowie sprawowana była Msza św., której przewodniczył ks. Marek Kómur, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa. Podczas homilii ks. Grzegorz Kasprzycki, misjonarz z Papui Nowej Gwinei, mówił o oczekiwaniach jakie Pan Bóg ma względem człowieka. Oprócz pracy, odnalezienia swojego powołania, przede wszystkim Bóg oczekuje świętości. Kaznodzieja porównywał ją do wspinaczki na górę drogą, którą już Pan Jezus wyznaczył. – Świętość to wspinaczka na górę świętości, którą już przeszedł Jezus i On nam daje pomoc, daje nam swoje sakramenty. Daje nam również przyjaciół, a nade wszystko Ducha Świętego, który pokazuje nam drogę jak ten szczyt świętości zdobyć. Możemy wspinać się po Jego śladach i potrzeba nam przyjaźni w tej wędrówce – mówił do młodych ks. Grzegorz Kasprzycki.

Po Eucharystii zebrani udali się na obiad podczas którego strażacy, jak i wolontariusze oraz liczni mieszkańcy parafii Klimontów, serwowali przysmaki poczynając od grilla po różne słodkości. W Godzinie Miłosierdzia na placu obok klasztoru rozległa się wspólna modlitwa Koronki do Bożego Miłosierdzia. Atrakcją w godzinach popołudniowych był występ wokalny Pawła Chustaka (Chusti) z zespołem Stróże Poranka. Wieczorem natomiast po kolacji rozpoczęła się Strefa Mocy zakończona adoracją Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie.

Ostatni dzień pobytu związany był z ogólnodiecezjalnym świętowaniem rocznicy pobytu papieża polaka w Sandomierzu w 1999 r.

Świadectwo

– Wiele pięknych słów padło podczas tego spotkania. Rozmowy z młodzieżą naszej diecezji bardzo mocno umacniają takiego jak mnie przyszłego kapłana, który pragnie nieść Chrystusa innym ludziom. Będąc w seminarium często zadawałem sobie pytanie: czy na pewno taki człowiek jak ja jest potrzebny ludziom? Po tym spotkaniu odkryłem, że wiele osób tak naprawdę nie przejmuje się różnymi doniesieniami na temat księży, nie odwraca się od Boga, ale modli się za tych kapłanów, aby Chrystus dalej był obecny w ich życiu na pierwszym miejscu. Od razu do głowy nasuwają mi się słowa „takich mamy kapłanów, jakich sobie wymodlimy”. To takie proste ponarzekać na księdza proboszcza czy wikarego… Wesprzeć go modlitwą jest o wiele trudniej. A młodzi ludzie z naszej diecezji modlą się o to, aby mieć świętych kapłanów, bo takich właśnie im potrzeba. Te wszelkie przeprowadzone rozmowy, w których starałem się pomóc innym w rozwiązywaniu ich problemów, tak naprawdę miały pomóc mi w uświadomieniu sobie prawdy, że jestem potrzebny ludziom, że wiele osób modli się za mnie codziennie, ponieważ pragną mieć świętych kapłanów. Teraz wychodząc z seminarium, pragnę iść do ludzi, którzy będą napełniać moje życie słodyczą, ale i goryczą, którzy będą pragnąc mnie słuchać, ale i przeklinać. Jako kapłan wiem, że muszę kochać każdego, ponieważ nie ja wybieram, ale Bóg, który kocha każdego. Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus – dzieli się swoim świadectwem diakon Łukasz Flis.

Ks. Adam Stachowicz

Zmiana wielkości fontu
Zmiana kontrastu